Gdzieś

Zabierzesz mnie na łąkę, gdzie znajomy świerszcz stroi skrzypce na wieczorny koncert

Zabierzesz mnie nad rzekę, której nurt płynie wolno jak nić z kłębka rozwijana

Zabierz mnie do sadu pełnego kolorowych kwiatów owocem pachnących, pszczoły kuszących

Zabierz mnie na ciepłą plażę, gdzie szum fal i wiatru zagłusza wszystkie smutki i zamienia je w perły

Zabierz mnie do magicznego zakątka naszych wspólnych myśli, które zawsze kolorowe prowadzą do szczęścia

Zabierzesz mnie daleko, gdzie nikt nas nie zobaczy, a nasz świat będzie jeden na zawsze jednaki.

Do naszego raju, tam gdzie wieczna wiosna rozgrzewać będzie nasze serca spragnione miłości

Porwij mnie dzisiaj jak wiatr liść porywa

Zabierz mnie tam!

Odeszli

Odchodzimy coraz mniej nas wokoło

Pozostaje pamięć, pozostaje smutek

Nic go nie zastąpi, nikt nie odczaruje razem

Nie będziemy już razem śmiać się, płakać wspólnie

Nie usiądziemy na ławce w parku żeby liczyć kasztany

Nie zerwiemy wspólnie polnych kwiatów na łące by je wplatać w warkocze

Nie zrobimy psikusa sąsiadce, która mieszka za rogiem

Nie popatrzymy w jedno okno, za którym wiosnę ptaki oznajmiały

Nasze myśli osobno już wirować będą jak samotne liście popychane listopadowym wiatrem

Śpieszmy się, żeby nie utracić tych chwil, mrugnięcia powiek, które są nam dane

Nie na zawsze.

Przecież

Nie

Tak

Już nie wiem

Wciąż błądzę

Nie pytam, nie mam prawa

Nie myślę, nie marzę

Jestem i mnie nie ma

Byłam tutaj kiedyś, tego też już nie wiem

To chyba był sen, piękny i nierzeczywisty

Ulotnych chwil bukiet, który wiatr rozwiewa na cztery strony nieznanego świata

Pory roku tylko malują za oknem kolejne pejzaże

Czy jeszcze wśród nich odnajdę nasze spotkania

Listów zakurzony stosik

Zdjęć kilka, wspomnienie czasów odległych

Tak

Nie

Tak – nie pozostanie

Pozostanie między nami pustej kartki biel

Może jeszcze, może kiedyś

Tak

Nie

Nie w tak się zamieni.